Jak to się zaczęło
Siedem lat temu troje znajomych siedziało w kawiarni i narzekało na te same rzeczy. Dojazdy do siłowni zabierały więcej czasu niż sam trening. Karnety kosztowały majątek, a połowa sprzętu była zajęta. Sale fitness były przepełnione albo wymagały zapisów miesiąc wcześniej.
Każdy z nas próbował różnych rozwiązań. Kupowaliśmy hantlę, ściągaliśmy aplikacje z losowymi treningami, oglądaliśmy filmiki na YouTube. Nic nie działało, bo brakowało spójności. Nikt nie pokazał nam, jak zbudować kompletny system treningu w domu.
Wtedy postanowiliśmy zrobić to sami. Nie dla biznesu – dla siebie. Stworzyliśmy pierwszy program treningowy, przetestowaliśmy go przez kilka miesięcy. Działał. Znajomi zaczęli prosić o dostęp. Potem znajomi znajomych. I tak narodził się spry-wall.
„Nie chcieliśmy stworzyć kolejnej aplikacji fitness. Chcieliśmy dać ludziom narzędzie, które naprawdę zmieni ich codzienność."